Przekręt na koniowatych

Rząd chce nałożyć kolejny bezsensowny podatek, tym razem na właścicieli koni. Komu on ma służyć? Wydaje się, że nikomu poza producentami czipów i weterynarzami.

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt każdy koń w Polsce ma być obowiązkowo oznakowany czipem na koszt właściciela. Komu to ma służyć? Nie wiadomo.

O epidemiach wśród koni nie słyszy się od dawna ze względu na powszechne szczepienia. Do kradzieży koni ma się to nijak - policja czy inspekcja transportu drogowego nie jest szkolona do przebywania w pobliżu koni. Granic nie ma.

Jedyne oficjalne wytłumaczenie to tradycyjna "harmonizacja z przepisami unijnymi", która w rozumieniu polskich urzędników wydaje się być pismem objawionym, który należy dodatkowo wdrażać w najgorszej z możliwych interpretacji. Zarządzenie Komisji Europejskiej nr 504/2008 dopuszcza bowiem alternatywne metody identyfikacji koni, mając tutaj na myśli prawdopodobnie palenia, tatuaże czy opisy identyfikacyjne (art. 12).

Wydaje się, że autorzy projektu nie do końca rozumieją swoje obowiązki wobec obywateli - zamiast chronić polskich hodowców przed unijną nadregulacją (która pozostawia przecież wiele opcji), bezrefleksyjnie obciążają hodowców nieuzasadnionymi kosztami.

Nadrzędny cel całego tego cyrku jest oficjalnie jeden - unijna obsesja, by każde zwierzę posiadało swój unikalny numer i paszport. Znowu nasuwa się pytanie - po co? Wprowadzenie paszportów w żaden sposób nie ograniczyło okrutnego traktowania koni wożonych na rzeź do Włoch i nie zrobią tego czipy. Każdy powiatowy lekarz weterynarii wie, że wśród handlarzy końmi rzeźnymi kwitnie rynek "używanych" paszportów. Paszport i czip nie są środkami do walki z okrucieństwem - jest nim rzetelne egzekwowanie istniejących przepisów wobec przewoźników i rzeźników.

A koszty wizyt związkowców opisujących konie ponoszą zwykli hodowcy - koszty bezpośrednie i pośrednie, związane np. z koniecznością przewiezienia konia do miejsca opisywania. Tak samo będzie ze znakowaniem czipami, jeśli ta biurokratyczna fanaberia nie zostanie powstrzymana.

Sprawa ma jeszcze jeden wątek. W zapowiedzi mówi się o lipcu 2009 jako dacie wejścia w życie przepisów. Nie jest dla mnie jasne, kiedy system ma faktycznie zacząć działać. Fizycznie niemożliwe jest ogłoszenie i rozstrzygnięcie przetargu oraz zbudowanie takiej bazy danych w ciągu trzech miesięcy. Zastanawiające jest czy przypadkiem urząd odpowiedzialny w tej sytuacji nie będzie "zmuszony" do bezprzetargowego zamówienia systemu, z korzyścią dla bliżej nieokreślonych podmiotów, jak to nieraz bywało.

Zachęcam wszystkie stowarzyszenia jeździeckie i hodowców prywatnych do oprotestowania tego projektu za pomocą podpisanych imieniem, nazwiskiem i adresem petycji wysyłanych mailem na następujące adresy:

infoobywatel@kprm.gov.pl,nkancelaria@minrol.gov.pl