Ten przerażający Codex Alimentarius

Zakażą uprawy przydomowych ogródków, napromieniują promieniami śmierci i każą łykać tabletki – takie są konsekwencje wprowadzenia tajemniczego aktu Codex Alimentariusz. Przynajmniej według prowadzonej niedawno kampanii internetowej, obecnej także w polskiej sieci.

Linki do filmów prezentujących straszliwe konsekwencje wprowadzenia CA są powszechne na Wykopie i innych serwisach społecznościowych. Ktoś pracowicie tłumaczy te filmy na polski i nagłaśnia.

Co można się z nich dowiedzieć? Na przykład:

Możliwe z czasem przydomowa uprawa własnych owoców i warzyw nie będzie możliwa bez zezwolenia (…) Cała żywność może być napromieniowana (…) Wszystkie zwierzęta (...) będą musiały zażywać antybiotyki i hormony. (Free-Media.pl)

Bóg mi świadkiem, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem różnych urzędniczych fobii, które w końcu doprowadzą do uchwalenia prawa karzącego więzieniem za zjedzenie kanapki, która spadła na podłogę jeśli uczyniła to masłem na dół. Czytelnicy świadkami, że pisałem o tym w przeszłości.

Ale coś tu nie gra. Ostatni – i chyba najistotniejszy w tym całym przekazie – fragment jest zwykle na końcu:

Sprzedaż naturalnych witamin, suplementów mineralnych i ziół może być nielegalna

Kanadyjski akt C-6, na który powołują się cytowane publikacje nie zawiera żadnego zapisu, który sugerowałby zakaz stosowania naturalnych suplementów diety czy ziół. Zawiera natomiast zapis, który może być źródłem całego zamieszania. Jest to art. 9 zatytułowany „Misleading claims – package or label”, który zabrania sprzedaży leków czy suplementów z fałszywym lub wprowadzającym w błąd opisem.

O co chodzi? Zapewne o pieniądze. Z dostępnych informacji można wywnioskować, że wspomniane akty uderzą przede wszystkim w ogromny przemysł producentów różnego rodzaju parafarmaceutyków, które zwykle nie szkodzą, ale głównie dlatego że ich działanie biologiczne jest bliskie zeru - podobnie jak ich wartość lecznicza.

Ale oczywiście producent na opakowaniu obiecuje cuda-niewidy. A to że obietnic nie popiera żadnymi badaniami klinicznymi? No cóż, to święte prawo producentów „nieszkodliwych leków na wszystko”, dobrze umocowane w naszym prawie dzięki producentom „leków” homeopatycznych z błogosławieństwem Rady Europy.

A co z pozostałymi przepisami (ogródki i promienie śmierci)? Trudno mi powiedzieć skąd się wziął ten zakaz przydomowych ogródków. W amerykańskiej ustawie S-245 nie znalazłem nic, co sugerowałoby tak absurdalne regulacje. Dotyczy ona znakowania żywności, a w szczególności karalności za znakowanie niezgodne z prawdą (np. co do miejsca lub kraju pochodzenia) lub fałszowania żywności („adulterated or misbranded”).

Druga ustawa (H-857) wprowadza w USA kontrolę stanitarną produkcji żywności – np. w celu uniknięcia skażeniaj na etapie produkcji lub wykorzystania padliny czy chorych zwierząt. To regulacje być może rewolucyjne w USA, ale nadal nijak nie przystające do kosmicznego systemu produkcji żywności w Unii Europejskiej.

Kto na tych aktach może stracić? Z pewnością nie właściciele przydomowych ogródków, których tak usilnie starają się nastraszyć autorzy cytowanych publikacji. Sprawa sprawia wrażenie dobrze zorganizowanej akcji lobby producentów parafarmaceutyków.