Na drodze do eliminacji papieru - decyzje o podatku od nieruchomości

Wzruszenie odebrało mi mowę gdy w poniedziałkowy poranek otrzymałem z Urzędu Miasta Krakowa powiadomienie o dokumencie urzędowym oczekującym na odebranie w ePUAP.

Dokumentem tym była decyzja o podatku od nieruchomości, tradycyjnie wysyłana wiosną do tysięcy właścicieli nieruchomości w Krakowie. Jako, że mieszkam za granicą i nie jestem w ogóle zameldowany w Polsce staram się zmniejszyć do minimum liczbę pism urzędowych otrzymywanych pocztą. Z różnym skutkiem, ale akurat w tym przypadku zadziałało. Gdyby ktoś chciał powtórzyć ten spektakularny sukces to w moim przypadku wystarczyło wysłanie z ePUAP następującego wniosku skierowanego do Urzędy Miasta Krakowa, a konkretnie do wydziału podatków i opłat:

Proszę o przekazywanie korespondencji do mnie związanej z podatkami i opłatami na adres elektronicznej skrzynki podawczej ePUAP, z której wysyłam to pismo (927i2inyto).

Poza kwestią gromadzenia stosów papierów pod starymi adresami korespondencyjnymi jeszcze ciekawsza wydaje mi się kwestia ekonomiczna. W moim przypadku podatek ten wynosi 46 zł rocznie, płatne w czterech ratach. Wysyłka każdego takiego pisma to kilka złotych, więc w skali miasta jest to koszt absurdalnie wysoki: jakieś 10% dochodów podatkowych miasta pochłania koszt ich zbierania.

Nie jest to zresztą szacunek tak odległy od rzeczywistości jak by się wydawało: w 2011 roku władze Lubina chciaływ ogóle zrezygnować z podatku od nieruchomości w ogóle bo wyszło im, że jego zbieranie zwyczajnie się nie opłaca. Problem polega na tym, że zgodnie z polskim prawem coroczne ustalenie wysokości podatku od nieruchomości ma charakter decyzji administracyjnej, którą trzeba doręczyć płatnikowi:

Rocznie miasto wydaje ich 20 tys. i w czasie, gdy są przygotowywane, urząd jest sparaliżowany – nie zajmuje się niczym innym, tylko przygotowywaniem dokumentacji i jej rozsyłaniem. Koszt przygotowania i wysłania wielu z tych dokumentów przekracza kwoty uzyskiwane z dochodów. Z wyliczeń prezydenta miasta wynika, że przychody z podatków od nieruchomości od osób fizycznych stanowią zaledwie 1,5 proc. całorocznego budżetu gminy. Wpływy wynoszą 3,2 mln zł, ale koszty ściągnięcia tego podatku to około 700 tys. zł.