Art. 220 w praktyce

Prawie rok po wejściu w życie art. 220 kodeksu postępowania administracyjnego o jego istnieniu nie wiedzą ani urzędnicy, ani ustawodawcy ani przedsiębiorcy.

Znowelizowany w 2011 roku kodeks postępowania administracyjnego wprowadził rozwiązanie w swoim duchu rewolucyjne:

§ 1.Organ administracji publicznej nie może żądać zaświadczenia ani oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego, jeżeli:

  1. znane są one organowi z urzędu,
  2. możliwe są do ustalenia przez organ na podstawie:
    1. posiadanych przez niego ewidencji, rejestrów lub innych danych,
    2. rejestrów publicznych posiadanych przez inne podmioty publiczne, do których organ ma dostęp w drodze elektronicznej na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,
    3. wymiany informacji z innym podmiotem publicznym na zasadach określonych w przepisach o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,
    4. przedstawionych przez zainteresowanego do wglądu dokumentów urzędowych (dowodu osobistego, dowodów rejestracyjnych i innych).

Tymczasem praktyka jest nadal taka, jakby przepis ten w ogóle nigdy się nie pojawił. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć znane mi procesy administracyjne, w których dokonano w związku z tym jakichkolwiek zmian. Co gorsza, nie wiedzą o nim ani przedsiębiorcy (a jak wiedzą to rzadko chce im się kopać z koniem) ani dziennikarze.

Moje perypetie z Narodowym Funduszem Zdrowia opisywałem w artykule Jak NFZ wyłączył się z ustawy o informatyzacji. W skrócie i NFZ i Ministerstwo Zdrowia od sierpnia 2011 beztrosko utrzymywały, że wszystko jest OK - pół roku później miały na głowie "aferę refundacyjną", gdzie kwestia potwierdzania prawa do ubezpieczenia odegrała dość istotną rolę. To akurat był szczęśliwy zbieg okoliczności.

Przemysław Poznański z GW opisuje podobny problem z GUS (Urząd Statystyczny żąda od firm danych, które ma, odpowiedź GUS). Idzie o formularz SP-3 — zawiera on mnóstwo danych, których GUS na podstawie art. 220 kpa nie ma prawa żądać:

Numer NIP przedsiębiorcy można otrzymać w urzędzie skarbowym. Tak samo informację o rodzaju prowadzonej ewidencji księgowej czy wartość podatku VAT. Dane o gruntach czy budynkach należących do firmy mają urzędy gminy, wysokość zapłaconego podatku akcyzowego zna urząd celny. Liczbę osób zatrudnionych w przedsiębiorstwie mają: ZUS, fiskus, PIP oraz Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej - sztandarowy projekt informatyczny resortu gospodarki sprzed kilku miesięcy

Wszystko to mówi cytowany przez GW doradca podatkowy, który jednak ani jednym słowem nie wspomina o art. 220 kpa. Siłą rzeczy dziennikarz nie stawia tego pytania GUS, a GUS z satysfakcją na nie nie odpowiada. Z GUS jest jeszcze jeden problem — ustawa o obowiązku sprawozdawczym na rzecz statystyki publicznej. Nie wiem co się robi kiedy jedna ustawa jest sprzeczna z drugą...?

W dyskusji na Google+ i Facebooku trafiłem na kolejne przykłady:

"Klinicznym absurdem jest wniosek o świadczenie chorobowe w ZUS Z-3 i Z-3A. Przedsiębiorca podaje w nim swoją podstawę do opodatkowania albo wynagrodzenie brutto pracownika za każdy z ostatnich 12 miesięcy, mimo, że 12x złożył deklarację właśnie do ZUS... systemem płatnika ZUS."

A tutaj dla odmiany urzędowa codzienność czyli "ustna podstawa prawna", udzielona zapewne na podstawie "prawa powielaczowego" (chodzi o rejestrację pojazdu):

"Dzwoniłem do urzędu i dowiedziałem się, że muszę oświadczyć, że jestem właścicielem (powiedziałem, że po co mam oświadczać, że jestem właścicielem przecież mają moją umowę kupna,Pani powiedziała, muszę, bo umowę kupna ma inny dział urzędu"

Oczywiście nie mam zamiaru tego tak zostawić :) Jeśli ktoś ma jeszcze inne przykłady to proszę o ich wrzucanie w komentarzach.

Na koniec jeszcze jedna osobliwość polskiego prawa resortowego — z kpa wyłączone jest sądownictwo i skarbówka. W rezultacie art. 220 kpa nie stosuje się np. do formularzy podatkowych, w których podawanie w kółko tych samych danych ma długoletnią tradycję. Z drugiej jednak strony to właśnie brak chomąta w postaci kpa z obowiązkowym podpisem kwalifikowanym umożliwił uruchomienie e-Deklaracji i e-Sądu!

Comments

Urzędnik

dzisiaj wraz z małżonką i 3 letnim dzieckiem udaliśmy się do Urzędu Miasta w Jaśle celem złożenia wniosku o wydanie dowodu osobistego na dziecko (takiego tymczasowego aby móc wyjeżdżać za granicę). Będąc w Urzędzie o 14.20 Pani poinformowała nas że pracują tylko do 14.00 (nie wiadomo dlaczego skoro urząd czynny jest do 15.30) więc nie możemy złożyć wniosku. Na moje protesty Pani pozwoliła Mi złożyć podpis pod wnioskiem ponieważ pracuję poza miastem i w tygodniu ni mógłbym zjawić się w urzędzie, ale poinformowała mnie że żona wraz z dzieckiem musi przyjść w poniedziałek i osobiście podpisać ten sam wniosek przedkładając akt urodzenia córki - PODKREŚLAM - Ja, Moja żona i moja córka wszyscy urodziliśmy się w mieście w którym mieści się nas Urząd Miasta. Ponieważ ja i moja żona jesteśmy urzędnikami państwowymi działającymi na podstawie przepisów KPA delikatnie odmówiliśmy przedkładania aktu urodzenia córki ponieważ dane te są do wglądu w Urzędzie piętro wyżej więc SĄ ONE ZNANE ORGANOWI Z URZĘDU - tak nam się wydaje. Pani oburzona tym że załatwia nas po godzinach zrobiła wielkie oczy i oświadczyła że nie interesuje jej jak jest w innych urzędach w tym jak się chce mieć dowód to trzeba wszystkie dokumenty sobie skompletować i przyjść z gotowcem. Ponieważ córka trochę grymasiła i przyszli pozostali współpracownicy Urzędniczki ( z pięknymi dorodnymi truskawkami i świeżą sałatką) postanowiliśmy odłożyć dalsze boje do poniedziałku jak będzie w Urzędzie któryś z Burmistrzów aby kontynuować edukację Pani w dziale ewidencji ludności. Myślę że mamy rację a stan wzburzenia powoduje że teraz o tym piszę pozwolę sobie dopisać jak zakończyła się ta sprawa. Bardzo mnie denerwuje jeśli urzędnik tak traktuje petenta i to uświadamia mnie w tym, że moi przełożeni mają rację jak uwalają nagrody dla tych na których są własnie skargi takiego typu. Szanujmy się jako ludzie a urząd to tylko budynek który nie powinien z człowieka robić bufona, gbura i cwaniaka. Pozdrawiam.

Urzędnicze absurdy

Rejestracja dziecka. Byliśmy z narzeczoną rejestrować dziecko w UCS. Dobrze że sprawdziłem na stronie co jest potrzebne i okazało się że potrzebny jest skrócony odpis aktu urodzenia matki (jej akt urodzenia jest w innym UCS w innej gminie oddalonej o 30 km). I musieliśmy wtedy dylać wpierw po odpis potem do drugiego UCS złożyć dokumenty.

Nie wiem dlaczego ale zupełnie zapomniałem o art. 220 kpa i się spytałem czemu nie mogą go sami sobie ściągnąć.

widzę, że nie tylko

widzę, że nie tylko administracja nie zaznajamia się na bieżąco z ustawami :)))

"wyłączenie skarbówki" dot. tylko wyłączenia z zakresu tej szczególnej ustawy, dlatego, że szczegółowe aspekty procedury podatkowej od bardzo dawna uregulowane są w akcie szczególnym - ordynacji podatkowej (wcześnie w ustawie o zobowiązaniach podatkowych). Ordynacja w (stosunkowo nowym) art. 306d mówi dokładnie to samo co KPA.

art. 306d. § 1. Organ podatkowy nie może żądać zaświadczenia ani oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego, jeżeli znane są one organowi z urzędu lub możliwe są do ustalenia przez organ na podstawie:
1) posiadanych przez niego ewidencji, rejestrów lub innych danych;
2) przedstawionych przez zainteresowanego do wglądu dokumentów urzędowych;
3) rejestrów publicznych posiadanych przez inne podmioty publiczne, do których organ ma dostęp w drodze elektronicznej na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne;
4) informacji otrzymanych od innego podmiotu publicznego na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne.
§ 2. Organ podatkowy żądający od strony zaświadczenia albo oświadczenia w celu potwierdzenia faktów albo stanu prawnego jest obowiązany wskazać przepis prawa wymagający urzędowego potwierdzenia tych faktów lub stanu prawnego w drodze zaświadczenia albo oświadczenia.

I jeśli już o informacje w deklaracjach chodzi, to deklaracja podatkowa nie jest wcale zaświadczeniem ani oświadczeniem "na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego, jeżeli znane są one organowi z urzędu lub możliwe są do ustalenia przez organ". Przyjmuje się, że jest ona deklaracją wiedzy co do przedmiotów i podmiotów opodatkowania oraz (w ograniczonym zakresie) oświadczeniem woli. W zakresie stałych danych, które siłą tradycji w niej umieszczamy (nazwa, nip, regon, adres - w nich nie występuje PKD, konto bankowe i podobne cuda), też nie twierdziłabym, że stanowi jakiekolwiek oświadczenie, raczej uprawdopodobnienie prawidłowości danych składającego i potwierdzenie, że nie zaszła pomyłka w numerze identyfikacyjnym lub nazwie lub adresie.

Można się zastanawiać nad charakterem zgłoszenia rejestracyjnego lub aktualizacyjnego... ale te zazwyczaj składane są za pośrednictwem KRS lub urzędu gminy czy innego CEDG (więc podatnik nie ma co sam potwierdzać, bo robi to odpowiednia instytucja). A jeśli zgłoszenia są składane są osobiście (spółka w organizacji, VAT-R) to albo nie istnieje jeszcze żaden rejestr publiczny albo "oświadczenie" zawarte w zgłoszeniu raczej ma na celu identyfikację składającego (który to podatnik VAT chciałby się rozliczać w VAT kwartalnie - dane podstawowe typu nazwa, nip, regon, adres).

***
w praktyce znacznie większy problem jest z pełnomocnictwami udzielonymi przez zarząd spółek i koniecznością wykazywania, że w danym dniu zarząd był umocowany do działania (odpis pełny z KRS lub aktualny na dzień udzielenia pełnomocnictwa) pomimo, że obecnie można to sprawdzić nawet w internecie a w razie wątpliwości Spółka może zawsze potwierdzić umocowanie falsus procuratora

Dzięki za informację - nie

Dzięki za informację - nie miałem pojęcia o tym artykule ordynacji podatkowej. Nie do końca ogarniam rozważania na temat tego, że deklaracja podatkowa jest deklaracją wiedzy, oświadczeniem woli czy czymkolwiek innym - mam wrażenie, że to trochę kazuistyka. Faktem jest, że MF odpytuje w nim o komplet informacji, które powtarzają się w każdej kolejnej deklaracji. "Uprawdopodobnienie" to jak rozumiem pewna forma korekty błędów - jeśli zgadza się NIP, imię i nazwisko to zakładamy, że mało prawdopodobna jest pomyłka w każdym z tych identyfikatorów. Ale do tego wystarczy przecież podanie właśnie tych 3-4 parametrów, a nie 50 pól z adresami i milionem innych danych. Pola te nie służą też aktualizacji, bo od tego są przecież deklaracje NIP.

deklaracje

A czy ten artykuł 220 KPA odnosi się też do deklaracji które trzeba złożyć w urzędzie miasta w związku z ustawą śmieciową? https://czystemiasto.gdansk.pl/chapter_76360.asp

Related Items