Kara prawie automatyczna

Obserwując ostatnie perypetie Węgier i Hiszpanii z Komisją Europejską mam wrażenie, że pakt fiskalny rozpływa się w dialektycznych interpretacjach podobnie jak to się stało z Paktem Stabilności i Rozwoju.

Jedną ręką Komisja Europejska surowo karze Węgry:

Ministrowie finansów krajów UE podjęli we wtorek decyzję o częściowym zawieszeniu 495 mln euro z unijnych funduszy spójności na 2013 r. dla Węgier. Kara wejdzie w życie, jeśli do 1 stycznia 2013 r. Węgry nie obniżą deficytu do wymaganych w kryteriach z Maastricht 3 proc. PKB. (UE zamroziła część funduszy spójności dla Węgier)

Z drugiej strony nagina kryteria tak, by nie ukarać Hiszpanii:

Do końca tego miesiąca Komisja Europejska określi, co zamierza zrobić z rządem w Madrycie, który przyznał, że nie wypełni w tym roku obietnic zredukowania deficytu budżetowego do 4,4 proc. PKB. Premier Mariano Rajoy zapowiedział, że bez konsultacji z Unią podjął decyzję o powiększeniu dziury w budżecie aż do 5,8 proc. PKB. Teoretycznie za tak duże nadużycie Madryt powinien zostać automatycznie ukarany mandatem sięgającym 0,2 proc. PKB, czyli blisko 3 mld euro. (...) Jednak zdaniem unijnych źródeł dyplomatycznych prawdopodobnie po raz kolejny zostanie znaleziony kompromis, który pozwoli Hiszpanom na uniknięcie sankcji. (Z paktu fiskalnego zostanie wydmuszka)

Przypomnijmy, że stabilność strefy euro miały zapewniać dwa mechanizmy — pierwszym był Pakt Stabilności i Wzrostu, drugim Europejski Bank Centralny. Oba mechanizmy rozwodniono jednak w celu uzyskiwania doraźnych korzyści politycznych. Do celów EBC poza dbaniem o stabilność cen (czym zwykle zajmują się banki centralne) dołożono "wspieranie ogólnej polityki gospodarczej Wspólnoty". Pakt z kolei zawierał – a jakże! – kryterium fiskalne, które w praktyce było jednak notorycznie i bezkarnie naruszane bo w wyniku nacisków Francji, Niemiec i Grecji sprowadzono je do postaci decyzji politycznej podejmowanej przez Ecofin. Kryteria te, dla połechtania "rynków", w formie kategorycznej wyrażono również w nowym Pakcie fiskalnym, ale właśnie widać, że jego stosowanie w praktyce niczym nie różni się od pierwowzoru.

A jak już jesteśmy przy Węgrzech to warto przypomnieć piękną mowę, którą ówczesny premier Ferenc Gyurcsány walnął do współtowarzyszy z Węgierskiej Partii Socjalistycznej. Najbardzieje elegancki fragment brzmiał tak:

There is not much choice. There is not, because we have fucked it up. Not a little but a lot. No European country has done something as boneheaded as we have. It can be explained. We have obviously lied throughout the past one and a half-two years. It was perfectly clear that what we were saying was not true.

W następnych wyborach WPS straciła władzę. Przypadek Hiszpanii trafnie podsumował z kolei Robert Gwiazdowski :

Kto rządził w Hiszpanii w latach 2004-2008 i po kim „nowy rząd socjalistów” odziedziczył problemy budżetowe?
2) Skąd się wzięły „problemy” w 2008 roku?
3) Jak się ma „szybkie przeznaczenie ze środków publicznych 11 mld euro na stworzenie 300 tys. nowych miejsc pracy” do „programu oszczędności o wartości 15 mld euro”?
4) No i dlaczego „deficyt nie spadł do końca 2010 roku do 9,3 proc. PKB”?
(odpowiedzi można znaleźć w artykule Przepychanki w kolejce bankrutów)

Więcej o zmaganiach realistów i populistów podczas budowy strefy euro można przeczytać w książce Philipp Bagus "Tragedy of the Euro" opublikowanej w postaci ogólnodostępnej i za darmo przez Instytut Misesa.

Related Items