Żal za kasami fiskalnymi

Z prasowych doniesień wylewa się żal, że burżuazyjne kręgi lekarzy i prawników "unikają" stosowania kas fiskalnych, które mają oni obowiązek stosować od ubiegłego roku.

O sprawie pisze w tonie proletariackiego potępienia Dziennik-Gazeta Prawna (Jak się nie dać skasować? Prawnicy i lekarze mistrzami). Wspomniane grupy zawodowe zakładania kas fiskalnych "unikają" gdyż wiedzą jak się z nich "wywinąć" (gazeta.pl), co jest szczególnie gorszące bo dotyczy "nawet dobrze zarabiających prawników czy lekarzy".

Tymczasem sprawa jest prosta:

Nie muszą jej stosować, jeśli wszystkie płatności przyjmują w formie przelewów bankowych lub kartą. Przed kasą chroni też wystawianie faktur VAT lub niewielka liczba transakcji dokonywanych w trakcie roku (nie więcej niż 50) i klientów (nie więcej niż 20).

Kasa fiskalna służy bardzo prostej rzeczy — rejestracji transakcji do celów kontroli podatkowej przy drobnej sprzedaży. Jest to komputer z pamięcią i drukarką, legalizowany w celu utrudnienia ingerencji i fałszowania zapisów. Ma sens przede wszystkim tam, gdzie sprzedaje się dużo za małe kwoty i osobom prywatnym.

Firmy robiąc zakupy potrzebują z kolei faktur — które są alternatywną metodą rejestrowania transakcji. Sprzedawca może też wystawić fakturę prywatnej osobie. Tyle, że przy zakupie bułek za 4,50 zł nie ma to żadnego sensu i koszt takiej faktury byłby wyższy od kosztu towaru. Stąd kasy fiskalne. Co więcej, wyłączenia z obowiązku posiadania kasy nie dotyczą tylko lekarzy i prawników — nie ma ich większość osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, które tylko wystawiają faktury innym vatowcom.

Tak więc lekarze i prawnicy również ewidencjonują swoją sprzedaż, tyle że w inny sposób. A to, że zgodnie z prawem wybierają sposób prostszy i tańszy to akurat nas jako konsumentów może tylko cieszyć — nie muszą bowiem doliczać sobie kosztu amortyzacji sprzętu do ceny swoich usług. Kto może być zmartwiony?

Na zmianie przepisów nie obłowiły się ani branża producentów i dystrybutorów kas, ani fiskus.

Czyli że co? Lekarze i prawnicy nie dali zarobić hubie podatkowej? Bardzo smutne... Jeśli chodzi o żale "branży producentów" to odsyłam do klasycznej "Petycji producentów świec" Bastiata.

Nie bardzo rozumiem natomiast jak na zakupach kas fiskalnych mógł zarobić fiskus. Czy chodzi o szczelność systemu? Przecież jeśli lekarz lub prawnik przyjmuje zapłatę tylko kartami to jest to z punktu widzenia fiskusa sytuacja jak najbardziej korzystna, bo na wyciągu z karty kredytowej ma czarno na białym wszystkie płatności i może porównać je do wystawionych faktur.

Zaś oszusto polegające na przyjęciu zapłaty w gotówce i niewystawieniu faktury w ogóle nie różni się niczym od przyjęcia gotówki i nie nabiciu transakcji na kasę fiskalną, przed czym oczywiście sam fakt posiadania tejże kasy nijak nie chroni.

Comments

Marek

Bo po co przedstawiać sytuację taka jaka rzeczywiście ona jest, skoro można pograć na uczuciach "tłumu" i ukierunkować go na tą wyzyskującą burżuazję z korporacji prawniczej i lekarskiej. A to że lekarze nie mają ostatnio dobrej passy przez zamieszanie z nieudolnością MZ to tym lepiej.

nie "tym lepiej", tylko "wlasnie dlatego"

To artyleria Pana Premiera ostrzeliwuje i zmiekcza pozycje lekarzy, żeby im PR spadl wśród "opinii publicznej". Latwiej będzie ich wsadzic w kamasze.

Już jakiś czas temu przestalem wierzyć w zbiegi okoliczności, ze w gazetach nosny jest temat, który akurat pomaga PO. Oni mają przyjaciol nie tylko w TVNie.