Czemu ECB chce zmieniać traktaty?

Szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet zaapelował o zmianę Traktatu z Maastricht dla utrzymania stabilności euro. Warto przypomnieć skąd się wzięły problemy z tą stabilnością...

Trichet powiedział:

"Moim zdaniem trzeba zmienić traktat, by uniemożliwić jednemu członkowi strefy euro błądzenie i tworzenie problemów dla innych"

Ale dlaczego aż traktat? Otóż dlatego, że z niego wynikają zadania ECB:

"The primary objective of the ESCB shall be to maintain price stability"

Czyli generalnie to, czym w systemie pięniądza fiducjarnego zajmują się banki centralne. Tyle, że do zadań ECB w Traktacie — głównie w wyniku nacisków Francji oraz krajów mających obecnie problemy finansowe — dodano jedno "ale":

"without prejudice to the objective of price stability, the ESCB shall support the general economic policies in the Community with a view to contributing to the achievement of the objectives of the Community as laid down in Article 2." (Treaty article 105.1)

Problem z punktem pierwszym ("dbanie o stabilność cen") był taki, że jako zasada jasna i prosta utrudniałaby ona brnięcie w spiralę zadłużenia rządom, które chciałyby za wirtualne pieniądze rozdawać kiełbasę wyborczą. A cele te są następujące:

The objectives of the Union (Article 2 of the Treaty on European Union) are a high level of employment and sustainable and non-inflationary growth.

Co przy pewnej dozie dialektyki pozwalało np. Grecji przed każdymi wyborami obiecywać miejsca pracy w sektorze publicznym — ten kraj, kraj liczący 11 mln obywateli, ma ich już 700 tys., czyli 200 tys. więcej od 38 mln Polski.

Tu trzeba przypomnieć o jeszcze jednym instrumencie mającym duży wpływ na politykę fiskalną Państw Członkowskich jakim jest Pakt Stabilności i Rozwoju. Jet to dokument, który określa m.in. zasady przystąpienia do strefy euro, w tym nieprzekraczanie 3% deficytu budżetowego i 60% długu publicznego w odniesieniu do PKB.

Zasady te były obwarowane sankcjami, które były fikcyjne bo ich nałożenie zależało od decyzji politycznej. Nie jest specjalnie zaskakujące więc, że nigdy i na nikogo ich nie nałożono, pomimo kilkukrotnego przekraczania tych limitów przez państwa członkowskie. Więcej na temat historii rozmiękczania dyscypliny finansów publicznych strefy euro można poczytać w książce Tragedy of the euro.

Podsumowując, strefa euro dostała dokładnie to, co sobie 20 lat temu zaplanowała i zapisała w opisanych powyżej traktatach. I trudno się dziwić prezesowi ECB, że teraz o tym przypomina — nie on bowiem te zasady ustalał, natomiast musi ich przestrzegać choć sam zapewne doskonale widzi ich konsekwencje.

Comments

A co na to "Oburzeni"?

A co na to "Oburzeni"?

Trudno powiedzieć. Pod

Trudno powiedzieć. Postulaty Ruchu Hiszpańskiego to pobożne życzenia bez żadnego ładu i składu, pomieszanie celów taktycznych ("żeby bilety były po 2,50") ze strategicznymi ("żeby był pokój na świecie"). Biorąc pod uwagę ekonomiczną świadomość tych postulatów wydaje mi się, że "oburzeni" są zwolennikami metody "dajmy wszystkim za darmo a pieniądze skądś się weźmie" (czytaj: pożyczy).

BTW na deser nie można pominąć Ryszarda Kalisza jadącego na marsz "oburzonych" Jaguarem :)

Chętnie poparłbym ruch

Chętnie poparłbym ruch "Prawdziwie Oburzonych" na:
1. polityczne obietnice bez pokrycia
2. zadłużanie państwa
3. rozdawanie "państwowej" kasy na prawo i lewo bez ładu i składu
4. kolesiostwo, nepotyzm w instytucjach państwowych oraz zjawisko zawłaszczania państwa

Na taką demonstrację też przyjadę samochodem (ale nie Jaguarem). Wyobrażam sobie starcie "Oburzonych" z "Prawdziwie Oburzonymi"...
Czy kiedykolwiek powstanie ruch społeczny skupiający płacących ZUS-opodatki i utrzymujących państwo?