"Wyrok" - powieść o polskim sektorze publicznym i finansowym

Czy nadzorca i kontroler może być równocześnie klientem nadzorowanego podmiotu? W polskim sektorze finansowym jak najbardziej. Tylko jak to powiedzieć publicznie w polskich warunkach? Najłatwiej chyba napisać powieść kryminalną.

"Wyrok" jest powieścią sensacyjną o polskim sektorze publicznym i finansowym. Poza tym, że dobrze się czyta to dostarczy sporo radości każdemu kto miał przyjemność zetknąć się z "partnerstwem publiczno-prywatnym" w polskich realiach. Czyli ze "zwyczajami i specyfiką" zamówień publicznych, z urzędnikami robiącymi "fuchy" dla firm, którym potem wydają decyzje, z nepotyzmem i z brakiem odpowiedzialności za żałosną amatorszczyznę.

Autor, Mariusz Zielke pracował w "Pulsie Biznesu", obecnie jest redaktorem serwisu dziennikarskiego NGI24 specjalizującego się w sektorze finansowym i informatyzacji. Zanim się przeczyta książkę, warto poczytać artykuły o KNF, które są kluczem do co najmniej kilku wątków tej powieści.

Na sektorze finansowym się nie znam i niespecjalnie rozumiem podgryzanie się opisanych w książce (i w artykułach) spółek na rynku finansowym. Hermetyczność jest prawdopodobnie jeden z głównych powodów, dla których rynek finansowy i informatyczny na styku z sektorem publicznym w Polsce są takim bagnem. Obie branże są wysoko specjalistyczne.

Wobec prymitywnych metod zarządzania w sektorze publicznym, luźnego stosunku do swoich własnych zasad i podejmowania decyzji na podstawie opinii a nie faktów w tych akurat branżach najłatwiej jest wciskać decydentom kit. Dołóżmy do tego negatywną selekcję w kadrach by zrozumieć, dlaczego wciąż zdarzają się urzędnicy, którzy za wartego 2 tys. zł laptopa "dla syna" są w stanie z wywieszonym językiem ustawić przetarg wart 200 tys. zł.

Comments

Kupowanie w bezkartek.pl to nie jest dobry pomysł :(

Wiedziony Twoją rekomendacją zajrzałem do serwisu bezkartek.pl i muszę przyznać, że ofertę mają fajną. Niestety, nie zostanę ich klientem - a to z racji ewidentnej nieporadność programistów którzy system ów stworzyli. Otóż próbowałem się zarejestrować - wypełniłem formularz, wcisnąłem wyślij i system powiadomił mnie, że niezbędne jest podanie numeru mieszkania (?) . Nic to - zamiast numeru mieszkania wpisałem numer posesji i kliknąłem wyślij - system odrzucił formularz albowiem... takie konto już istnieje w systemie! Po chwili zastanowienia wcisnąłem guzik "przypomnij hasło" co, jak słusznie podejrzewałem, spowodowało wysłanie emaila z llinkiem do aktywacji konta, tyle tylko że... nie działający, ponieważ konto nie zostało aktywowane. Klimaty niczym z Franza Kafki albo polskiego urzędu ;) Konta nie udało mi się uaktywnić.
Podsumowując: serwis jest fajny (duży wybór ciekawych książek), ale nieporadność programistów którzy go stworzyli skutecznie odstręcza mnie od robienia u nich zakupów - nie wiem gdzie i kiedy wypłyną moje dane, hasło, numer karty płatniczej itd itp. Naprawdę szkoda!

Rekomendację bezkartek.pl

Rekomendację bezkartek.pl właśnie usunąłem. Dzięki za przypomnienie - sam przestałem z nich korzystać po tym jak przez miesiąc nie mogłem się doprosić wersji e-booka z polskimi literami poprawnie wyświetlającymi się w Kindle.

Polecam wszystkim!

Świetna książka. Kupiłam po promocyjnej cenie na bezkartek.pl
Zaciekawiło mnie to, co jest w tej książce, że nikt nie chciał jej wydać.
Nie będę zdradzać szczegółów. Sami powinniście to przeczytać. Warto!

fejk

@Anonymous: Sorry, ale to nie brzmi, jak recenzja po przeczytaniu, tylko naganiacz bezkartkek.pl. W sumie to mi wisi, ale nikt chcący się podzielić ciekawą lekturą nie operuje takimi sloganami. W Internecie mogłyby być jakieś metody zbiorowego głosowania na komentarze, że coś jest fejkiem. ;)