Ukarać urzędnika? A kto ukarze ustawodawcę?

W Rosji co roku odbywa się cyrk pod tytułem "car batiuszka karze złych urzędników". Spada przy tej okazji parę głów i poza tym nic się nie zmienia, a całość służy rozładowaniu napięcia. Obecnie spektakl pod analogicznym tytułem funduje nam podkomisja nadzwyczajna pracująca nad "projektem nowej ustawy o odpowiedzialności odszkodowawczej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenia prawa".

Oczywiście, urzędnicy wydają decyzje z rażącym naruszeniem prawa. Gdyby w Polsce był normalnie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości to można byłobyje uchylać w czasie nie skutkującym bankructwami, samobójstwami lub śmiercią ze starości właścicieli firm. Ale nie ma, więc trzeba rozładowywać napięcie.

A tymczasem przykład płynie z góry. Urzędnicy, jak mówi KPA, działają na mocy prawa. Prawa stanowionego przez ustawodawcę. A to jest niezwykle niskiej jakości - od lat mówi o tym Ministerstwo Gospodarki, Sąd Najwyższy i Rzecznik Praw Obywatelskich. To nie urzędnicy zmieniają jedną ustawę średnio 10x w roku, nowelizują ustawy w okresie vacatio legis i to nie urzędnicy produkują średnio jeden grafomański gniot o mocy obowiązującego prawa na dobę.

Robią to inicjatorzy ustaw z rządu, posłowie i senatorowie. To nie lokalni urzędnicy robili cuda z biopaliwami i nie oni wymyślili elektroniczne skrzynki podawcze, na które wydano miliony a z których nikt nie korzysta. To nie kto inny a komisja sejmowa wprowadziła do ustawy o informatyzacji obowiązek korzystania z kwalifikowanego podpisu, który kosztował firmy 100 mln zł i zrobiła to na podstawie luźnej dyskusji z argumentacją na poziomie przedszkolaków. To ministerialny inicjator ustawy urządzał sobie kpiny z Oceny Skutków Regulacji i pisał w uzasadnieniu dyrdymały, od których włos się jeżył na głowie. Faktury elektroniczne w Polsce działają w formie szczątkowej nie z powodu biurokracji tylko dlatego, że od pięciu lat żaden z trzech kolejnych rządów nie ma ochoty poprawić beznadziejnego rozporządzenia w tej sprawie.

Posłów, senatorów i urzędników ministerialnych zachęcam w pierwszej kolejności do poprawienia swojej własnej twórczości oraz trzymania się ustalonych przez was samych zasad tworzenia prawa. Korona nikomu z głowy nie spadnie jak przeczyta Wytyczne do Oceny Skutków Regulacjiopublikowane przez MG.

A jako motto dla "podkomisji nadzwyczajnej" do spraw "ustawy o odpowiedzialności odszkodowawczej" proponowałbym następujące słowa wypowiedziane przez bezkarnego urzędnika, po którego decyzji od 9 lat toczy się postępowanie, obecnie o 12 mln zł odszkodowania za zniszczenie firmy:

Ja byłem tylko urzędnikiem, robiłem wszystko zgodnie z przepisami. To nie moja wina, że mamy takich posłów, takie rządy i takie prawo.