Trop z NFZ prowadzi do ZUS

Czyli dlaczego tysiące Polaków muszą nadal przynosić do NFZ zaświadczenia o opłaceniu składek zdrowotnych, pomimo że instytucja ta jest odbiorcą tychże i operatorem Centralnego Rejestru Ubezpieczonych?

Jakiś czas temu pisałem o naruszaniu przez NFZ art. 220 kodeksu postępowania administracyjnego, który zakazuje instytucjom publicznym żądania od obywateli zaświadczeń na informacje, które są już w ich posiadaniu. NFZ do wydania większości wniosków nadal wymaga przyniesienia RMUA lub innego tego typu świstka. Jest to wymóg nie tylko bezprawny ale i absurdalny - NFZ posiada bowiem Centralny Rejestr Ubezpieczonych, który dokładnie te dane przechowuje. Zamiast sobie sprawdzić w rejestrze, NFZ oczekuje od pracodawcy zaświadczenia, że ten przelał na konto NFZ ubezpieczenie zdrowotne.

Sprawa toczy się nadal, dyktowana głównie tempem niespiesznych odpowiedzi centrali NFZ. Ale dzisiaj przy okazji uzyskiwania jakichś informacji w oddziale NFZ zapytałem panią z głupia frant o CRU. Pani powiedziała, że owszem, mają te informacje, ale ZUS przesyła je do NFZ z trzymiesięcznym opóźnieniem. A zaświadczenie jest ważne miesiąc, więc żądają ich od pracodawców.

Oczywiście, z punktu widzenia obywatela zasadniczo nie powinny nas interesować jakieś wewnętrzne problemy z wymianą informacji między instytucjami państwowymi. Sprawa jest jednak na tyle prosta do sprawdzenia, że bezzwłocznie wystosuję do ZUS odpowiednie zapytanie i postaram się skonfrontować stanowiska obu instytucji.

Comments

Powodzenia!

Dzięki wielkie i szacunek za zajmowanie się tą sprawą. Osobiście mnie ona nie dotyczy, bo żyję obecnie w Finlandii, gdzie EKUZ są wydawane na 2 lata (albo krócej jeżeli masz ichniejsze ubezpieczenie społeczne wydane na krócej).
Ale pamiętam jakie jaja były w Polsce z załatwianiem tych kart i jaką futę papierów trzeba było mieć (największy stos miałem jak wyjeżdżałem na Erasmusa i potrzebowałem kartę na około rok).