Praca w Unii Europejskiej grozi kalectwem

Wygląda na to, że praca w organach Unii Europejskiej grozi trwałym, choć tylko częściowym kalectwem. Jednak nie zawsze - tylko wtedy, gdy z takimi wypadkami wiążą się sute odszkodowania.

Joint Research Centre to agencja unijna zajmująca się opracowywaniem badań naukowych w dziedzinach mydła i powidła (przykład twórczości: "większość Europejczyków uważa, że woda pitna powinna być dobra i powinno być jej dużo"). Instytut posiada siedzibę nad włoskim jeziorem Ispra i podlega Komisji Europejskiej.

W 2002 roku ujawniono zdumiewające zjawisko. Ilość wypadków pociągających za sobą trwałe częściowe uszkodzenia ciała (permanent partial invalidity) była czterokrotnie większa niż europejska średnia. Instytut nie był kopalnią ani platformą wierniczą, a tymczasem "kalekami" stało się prawie 230 pracowników z tysiąca zatrudnionych.

Stary mechanizm doskonale w Polsce znany lewym rencistom i osobom wyłudzającym odszkodowania od PZU. I tak, na odszkodowania poszło prawie 6 mln euro, średnio pod 25 tys. euro na łebka.

Najsmutniejsze jest jednak to, że z tych 230 biedaków, którzy ulegli wypadkom 76 osób padło ofiarą nieszczęścia ponownie, inkasując kolejne odszkodowania.

Ale prawdziwy los Hioba podzieliło 42 pracowników JRC, którzy w latach 1986-2003 zgłosili się po odszkodowania deklarując, że każdy z nich uległ łącznie dziewięciu nieszczęśliwym wypadkom. I otrzymując za każdy z nich odszkodowania, bez specjalnego drążenia tematu.

W 2002 roku sprawą zainteresowałą się agencja OLAF, która powinna jak lew walczyć ze wszystkimi przejawami korupcji w nieskazitelnej Unii Europejskiej.

Sprawa ciągnęła się, prawie jak w polskim sądzie, przez siedem lat. Ostatecznie kolejne instancje doszły do wniosku, że na podstawie zachowanych dokumentów nie da się udowodnić popełnionego z premedytacją oszustwa, a jedynie "pewne niedostatki" w pracy lekarzy-orzeczników pracujących w JRC.
Dodatkowo każdemu z oskarżonych przez OLAF biurokratów naczelny sąd administracyjny UE przyznał 3000 euro odszkodowania bo... agencja antykorupcyjna popełniła błędy proceduralne przy powiadamianiu domniemanych oszustów o toczącym się postępowaniu.