Platforma konsultacji społecznych

O platformie konsultacji społecznych wspomniano na debacie o ACTA i przy paru innych okazjach. Tutaj kilka nowych informacji na temat długoterminowych planów rządu z nią związanych.

To nie jest tak, że rząd pali się do konsultacji społecznych ale brak platformy mu to, pomimo najszczerszych chęci, uniemożliwia. To kwestia człowieka i kultury obowiązującej w danym resorcie a czasem nawet konkretnym wydziale. Widziałem resorty, które prowadziły wzorcowe konsultacje społeczne bez żadnej platformy.

Platforma, nad którą pracuje ministerstwo gospodarki może zmienić sposób stanowienia prawa w Polsce. Może też nic nie zmienić i funkcjonować jako kosztowny gadżet służący wyłącznie MG. Tak działa system resortowy — resorty funkcjonują na zasadach równorzędnych księstw. Jeden drugiemu nic nie może narzucić, w szczególności narzędzi.

Warunkiem koniecznym powodzenia jest natomiast zaprojektowanie platformy tak by mogła być używana przez wiele jednostek. O te plany spytałem wczoraj MG i dziś dostałem odpowiedź.

Pytanie: Jaki jest docelowy zakres zastosowań platformy – czy będzie ona stosowana tylko do konsultacji resortów MG?

System konsultacji On-Line jest projektem pilotażowym wdrażanym w Ministerstwie Gospodarki. Na etapie pilotażu zakres funkcjonalny będzie obejmował tylko projekty aktów prawnych i innych dokumentów rządowych w których organem wiodącym jest Ministerstwo Gospodarki. Jednakże w założeniach funkcjonalnych systemu jest również jego skalowalność na inne ministerstwa. Ministerstwo Gospodarki po przeprowadzeniu testów systemu konsultacji On-Line udostępni dla całej administracji możliwość zainstalowania i dopasowania projektowanego rozwiązania i podłączenia go do wspólnej (jednolitej) sieci konsultacji aktów prawnych i dokumentów rządowych. System ten będzie 2 warstwowy. Warstwą wierzchnią będzie system konsultacji On-line (platforma/Portal WWW dostępna dla konsultantów z poza administracji publicznej) warstwę wewnętrzną będzie stanowić Aplikacja Legislatora. Aplikacja ta ma wspomagać pracę legislatora przy tworzeniu dokumentów rządowych jak i konsultacji ich w etapie pilotażu wewnątrzresortowo (w Ministerstwie Gospodarki) , a docelowo, po wdrożeniu na inne jednostki międzyresortowo. Projektując ten system mamy świadomość, że wdrożenie mechanizmów konsultacji międzyresortowych może nie być "automatyczne" i będzie wymagać wspólnej pracy z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz Rządowym Centrum Legislacyjnym, które w ramach regulaminu prac rady ministrów są gospodarzami tego etapu ścieżki legislacyjnej.

Pytanie: Jeśli nie [tylko MG], to na jakiej zasadzie będą z niej korzystać pozostałe resorty – czy wyłącznie na zasadzie dobrowolności (chcą to skorzystają, nie chcą to nie), czy też będzie to platforma obowiązkowa dla wszystkich prac legislacyjnych?

W poprzednim pytaniu wskazano, że projektując ten system myśleliśmy o wdrożeniu na całą administrację. Na marzec 2013 zaplanowano przedstawienie Radzie Ministrów przez Ministra Gospodarki dokumentu pt: "Raport implementacyjny systemu konsultacji On-line w administracji rządowej". Raport będzie zawierał propozycje niezbędnych zmian i działań w procesie legislacyjnym, które umożliwiają wykorzystanie potencjału zelektronizowanej wymiany informacji w procesie stanowienia prawa pomiędzy wszystkimi uczestnikami procesu legislacyjnego oraz przykładowe sposoby implementacji systemu konsultacji On-line w administracji rządowej. Raport ten będzie stanowił bazę pod przygotowanie pełnego studium wykonalności projektu konsultacji On-Line dla całej administracji. Jego przyjęcie bądź odrzucenie przez Radę Ministrów będzie bazą dalszych prac rozwoju systemu.

Jak widać platforma będzie przygotowana do inicjowania konsultacji przez wiele resortów. To jest warunek konieczny ale nie wystarczający.

Doskonałe konsultacje społeczne można było prowadzić już dawno bez żadnej platformy. Niektóre resorty to robiły, niektóre nie. Część prowadziło wzorcowe konsultacje dla aktów pomniejszej rangi, a akty kluczowe przepychała metodą "jak zwykle". Najlepsze konsultacje jakie widziałem (ustawa deregulacyjna i nowelizacja ustawy o informatyzacji) były prowadzone zwyczajnie — mailem, przez ePUAP i na papierze, a wszystkie uwagi były potem skomentowane w tabelce opublikowanej w BIP. Wtedy wiadomo, nawet po 2-3 latach, dlaczego dany zapis w akcie prawnym wygląda tak albo inaczej, dlaczego tam jest albo dlaczego go tam nie ma.

Jakościową zmianę w procesie stanowienia prawa mogłoby dopiero spowodować wymuszenie na wszystkich resortach określonej ścieżki legislacyjnej. Co zabawne, nie chodzi wcale o zmiany w prawie, bo ta ścieżka jest tam już dobrze opisana. Chodzi po prostu o egzekwowanie istniejącego prawa. A z tym rząd nie od dziś ma spory problem.