Pięć poziomów racjonalizmu

Słowo "racjonalny" od czasów Oświecenia i radzieckiego "światopoglądu racjonalno-naukowego" robi ogromną karierę wśród intelektualistów. Dzisiaj na racjonalizm powołuje się co drugi dyskutant w internetowych pyskówkach. Mamy specjalne portale i stowarzyszenia racjonalistów. Na własne potrzeby stworzyłem roboczą systematykę wypaczeń racjonalizmu spotykanych w rzeczywistości...

Racjonalista pierwszego typu to oportunista. W nagłówku bloga pisze zawsze "walczę z kłamstwem i zabobonem". Rozśmieszają go do łez infantylne rytuały kościelne, słysząc o jedzeniu ciała kpi o kanibalizmie. Z życzliwym zainteresowaniem czyta na portalu racjonalistów opis ciekawych zwyczajów szatanistów (oczywiście tych prawdziwych), patrzy spode łba na nietolerancyjne żarty o wolnomularskich fartuszkach, cyrklach i levelach wtajemniczenia. Papieża uważa za reakcyjnego starucha. Kategorycznie protestuje przeciwko obraźliwym uwagom na temat Proroka albowiem przyczyniają się do umocnienia ksenofobicznej opresji większości wobec mniejszości i wywołują niepotrzebne zdenerwowanie wśród imigrantów. Uważnie tropi każde podejrzenie pedofilii wśród księży. Protestuje przeciwko próbom korelowania zjawiska pedofilii wśród nauczycieli bądź homoseksualistów, gdyż jest to nieuprawnione uogólnienie. Poproszony o opinię na temat legalizację kazirodztwa czy pedofilii mamrocze i patrzy w bok, a następnie cytuje losowe fragmenty publikacji NAMBLA, wzywając do szerokiej i multidyscyplinarnej debaty bo dyskutować trzeba z każdym. W sporach unika jednoznacznych ocen, chyba że ocena dotyczy "katoli" lub "neokonów". Uważa się za osobę o kontrowersyjnych poglądach i napawa się swoim nonkonformizmem cytując krytyczne opinie Sławoja Żiżka na temat politycznej poprawności.

Racjonalista drugiego typu wykazuje cechy psychopatyczne. Spotykany wśród studentów nauk przyrodniczych. Niekiedy cierpi na zespół Aspergera. Kieruje się w stu dziesięciu procentach światopoglądem racjonalno-naukowym. Zawsze podpisuje się pod apelami o szeroką dostępność eutanazji i aborcji. Zawsze pisze per "zygota...płód...peptydy", nawet o dziecku na tydzień przed porodem. Cytuje mnóstwo tendencyjnie dobranych źródeł naukowych. Metodę doktora Spannera uważa za świetny pomysł na utylizację pulpy  organicznej pozostającej po śmierci człowieka, popiera szwedzkie pomysły przeróbki zwłok na nawóz przez zamrażanie i pulweryzację. "Zieloną pożywkę" ogląda z aprobatą zajadając solone orzeszki i ubolewa, że w naszym zabobonnym społeczeństwie to nie przejdzie. Uważa, że wykorzystanie odpadów poaborcyjnych do produkcji kosmetyków to świetny pomysł na biznes i zagospodarowanie kwasu hialuronowego. Co do kremacji ma mieszane uczucia, ze względu na emisję CO2 przyczyniającą się do globalnego ocieplenia. Popiera legalizację kazirodztwa, jeśli partnerzy będą stosować prezerwatywy. Każdy system etyczny i religię uważa za zabobon, zaś powszechne ich występowanie w społeczeństwach racjonalizuje sobie wirusową teorią Dawkinsa.

Racjonalista trzeciego typu to relatywista. Zauważa, że nauce musi towarzyszyć etyka, jest przy tym jednak zwolennikiem prywatnych systemów etyczno-moralnych. Buduje je z upodobaniem, mając poczucie wyższości w stosunku do niedoskonałych i niedostosowanych do współczesności systemów religijnych. Wobec częstych w takim przypadku zderzeń z rzeczywistością może postępować dwojako. Jeśli ma skłonności psychopatyczne, to zawsze starannie sprawdza w archiwum co sądził poprzednio na dany temat i jakie uzasadnienia przedstawił dla danej zasady moralnej. Nie zabiera głosu jeśli opinia kompletnie nie pasuje do danej sytuacji. Jeśli nie ma takich skłonności to zmienia stanowisko tak jak mu akurat pasuje. I tak, gdy dostaje mandat za parkowanie gromi żołdaków Tocquevillem i Focaultem nawołując do obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale wzywając stróżów prawa do głośnej imprezy obok z miną Nerona domaga się przestrzegania obowiązującego prawa, bo "dura lex sed lex". Często dziełem jego życia jest nigdy nie ukończony racjonalistyczny zbiór zasad etycznych, mający być alternatywą dla Dekalogu. Zwykle ma on albo objętość i lekkość Kodeksu Pracy albo punktów jest równo dziesięć (wiadomo dlaczego), ale w każdym jest po osiem zdań wielokrotnie złożonych.

Racjonalista czwartego typu odpowiada filozoficznej definicji racjonalizmu, uznającego możliwość "czysto rozumowego uzasadnienia wiedzy". Znajduje upodobanie w tworzeniu rozbudowanych konstrukcji myślowych, w których wszystkie misterne relacje są ze sobą logicznie i racjonalnie powiązane starannie połączonymi łańcuchami przyczynowo-skutkowymi. Mając w głębokim poważaniu empiryzm nie zauważa, gdy gigantyczny twór myślowy okazuje się być oparty o z gruntu fałszywe założenie, błędne obserwacje lub politycznie zmanipulowany eksperyment. Materializm dialektyczny, komunizm naukowy, ideologie genderowe – racjonalista czwartego rodzaju z radością podchwytuje każdą z tych konstrukcji zauroczony ich wewnętrznym pięknem i logiczną spójnością, przynajmniej dopóki nie zacznie się dopasowywać go środowisk istniejących w rzeczywistości. Biegły polemista - rasizm i dyskryminację potrafi dialektycznie przepoczwarzyć w afirmację, argumentując, że rasizmem (dyskryminacją) nie jest rasizm (dyskryminacja), który służy zwalczaniu rasizmu (dyskryminacji). Z upodobaniem nadaje nowe, prywatne znaczenia słowom dawno obecnym w słownikach, dzięki czemu jego totalitarne scenariusze dla nowego społeczeństwa tryskają kaskadami "tolerancji", "wolności" i "demokracji".

Racjonalista piątego typu to eksperymentator. Wiecznie niezadowolony z obserwowanych przez siebie wokół nierówności społecznych nawołuje do radykalnych przemian, które je zniosą. Gdy daleko posunięte przemiany wprowadzają inne nierówności, to nie pamięta już o tych pierwszych i zażarcie apeluje o kolejną rewolucję. Typ wysoce odporny na doświadczalną weryfikację hipotez, ma skłonności do myślenia magicznego. Bez mrugnięcia okiem akceptuje gospodarkę "konkurencyjną" i "solidarną" w jednym zdaniu. W razie niepowodzenia eksperymentu społecznego bezpośrednio po jego porażce zwala winę na przeciwników i opresyjne społeczeństwo, które nie dojrzało do implementowanej teorii. Na wypominanie błedów wiele lat później reaguje agresją i usprawiedliwia się "szerokim błędem w postrzeganiu tej kwestii wśród elit intelektualnych". Jeśli żyje dostatecznie długo to jest w stanie pokonać cały cykl pętli rewolucyjnej – zaczynając od palenia staników i pisuary dla kobiet, przez postulaty wprowadzenia parytetów płciowych dojdzie do konieczności wspierania zajęć typowo żeńskich przez państwo, a następnie pochwały patriarchatu. Zrobi to przez cały czas powołując się na argumenty racjonalno-naukowe, będące selektywnie wybranymi wnioskami ze źle przeprowadzonych eksperymentów na tendencyjnie dobranych grupach badawczych.