Jak porównywać pensje w różnych państwach?

Dostając ofertę pracy za granicą trudno na pierwszy rzut oka ocenić jej atrakcyjność finansową, bo porównanie wartości nominalnych w gruncie rzeczy nic o tym nie mówi.

W Polsce mówiąc o pensji porównujemy zazwyczaj pensję otrzymywaną miesięcznie "na rękę", czyli po odliczeniu podatków dochodowych i socjalnych. Nie pokładając wielkiej wiary w przyszłej emeryturze, interesuje nas przede wszystkim ile pieniędzy będziemy mieć do dyspozycji co miesiąc (netto) a nie ile zarabiamy nominalnie (brutto). Na międzynarodowym rynku pracy oferty zwykle są podawane brutto (ang. gross) i na rok.

Polską pensję netto można łatwo przeliczyć na pensję brutto przy pomocy jednego z dostępnych kalkulatorów pensji[4]. Na przykład, dla pensji 5000 zł[1] netto pensja brutto wyniesie 7081 zł. Jeśli tylko szacujemy te wartości, to można się obyć bez kalkulatora mnożąc netto przez 1,4 (wyjdzie równe 7 tys. zł) a w drugą stronę — mnożąc brutto przez 0,7.

Dalej musimy obliczyć naszą obecną polską pensję roczną mnożąc wartość brutto przez 12 miesięcy — daje to 84 tys. zł. Teraz przyjmijmy, że dostajemy ofertę pracy w Wielkiej Brytanii z pensją £35k, czyli 35 tys. funtów rocznie brutto (annual gross salary). Intuicyjne przeliczenie według bieżącego kursu funta (ok. 5 zł na funt) daje nam ekscytującą wartość 175 tys. zł rocznie brutto. Dzieląc to przez 12 miesięcy dostajemy miesięczną pensję brutto w wysokości 14,5 tys. zł czyli gdybyśmy zarabiali tyle w Polsce, to dostawalibyśmy co miesiąc 10 tys. zł na rękę.

W tym prostym, intuicyjnym przeliczeniu kryje się jednak pułapka — siła nabywcza i ceny w porównywanych krajach są zupełnie inne. Ceny jedzenia czy mieszkań w różnych krajach pochłaniają różny procent np. ze średniej pensji. Przemawiającym do wyobraźni narzędziem jest wskaźnik Big Maca, który według lipca 2012 mówi mniej więcej tyle, że cena (w dolarach) niezdrowego hamburgera w Polsce wynosi $2,63, a na Ukrainie $1,86. Różnica ta w przybliżeniu ale obrazowo odzwierciedla różnice w sile nabywczej — tej rzeczywistej, a nie nominalnej (liczonej po kursie waluty).

Akurat w danych Economista nie ma Wielkiej Brytanii (nie mam pojęcia dlaczego), ale i tak nie miałem zamiaru z niego korzystać bo są to jednak dane dla jednego konkretnego produktu i to dość specyficznego. Zamiast tego można skorzystać z tabeli Purchasing Power Parities for private consumption publikowanej przez OECD. Wartości w tej tabeli mówią ile jednostek waluty krajowej należy wydać, żeby kupić jeden dolar (national currency per US dollar) — czyli jest to tabela kursów do dolara, tyle że liczona według siły nabywczej dla określonej grupy ustandardyzowanych produktów.

Wracając do powyższego przykładu, pensję oferowana w UK (£35k) przeliczamy na dolary dzieląc ją przez 0,720236 (wartość z tablicy dla UK w 2011 roku). Daje to $48595 czyli ok. 49 tys. dolarów brutto na rok.

Nasza obecna pensja w Polsce wynosi 84 tys. zł brutto rocznie. Przeliczamy ją na dolara dzieląc przez 2,020410 (wartość dla Polski w 2011 roku). Daje to $41575 czyli ok. 42 tys. dolarów brutto na rok[2].

Co nam to mówi o tej konkretnej ofercie pracy? Spójrzmy na kalkulację "nominalną", liczoną tylko według kursów walut — oferta z UK (174 tys. zł rocznie) była ponad dwukrotnie wyższa niż obecna polska pensja (84 tys. zł). Byłby to więc wzrost pensji o 100% i opierając się na czystej intuicji można dojść do wniosku, że nawet skoro UK "jest trochę droższe" to tak ogromna różnica w zarobkach nam to z nawiązką zrekompensuje.

Jednak porównanie pensji z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej daje nam nieco bardziej realistyczny wynik — nasze przychody[3] realnie wzrosną o około 17% (pensja z UK $49k podzielona przez polską $42k to 117%). Oznacza to mniej więcej tyle, że za tę pensję oferowaną nam w UK będziemy mogli kupić o 17% więcej typowych usług i towarów niż za obecną pensję w Polsce.

Oczywiście, aspekt finansowy to nie jedyny czynnik mający wpływ na ewentualną decyzję o wyjeździe do pracy za granicą. Jeśli ktoś ma dzieci to należy brać pod uwagę dostępność przedszkoli i szkół czy dodatków socjalnych na dzieci. Jeśli ktoś myśli o założeniu firmy to przeprowadzka do Wielkiej Brytanii będzie ogromną ulgą po chaosi i biurokracji panującej w polskich urzędach (Doing Business 2012). Ogólna kultura prawna i kultura administracji mają ogromny wpływ na ilość czasu poświęcanego przez nas na kontakty z administracją — większość ze spraw, na których załatwienie w Polsce trzeba brać cały dzień urlopu w UK można załatwić przez Internet (Government Gateway).

Dla wielu osób są to wystarczające powody żeby wyemigrować, zwłaszcza jeśli nie mają dzieci albo są one w wieku przedszkolnym — albo po prostu nie ma dla nich pracy w Polsce. Później jednak drastycznie wzrasta coś, co można umownie nazwać "kosztem zmiany" i wtedy oszacowanie różnicy w realnych zarobkach bardzo się przydaje do podejmowania decyzji.


[1] Dlaczego 5000 zł? Jest to liczba wzięta z sufitu. Bo tak się mniej więcej kształtują płace w branży IT na stanowiskach starszych specjalistów i przez przypadek nie tak do końca jednoznaczny chciałem pokazać metodę rozumowania.

[2] Nieco inny wynik daje porównanie według indeksu Big Maca, np. przy pomocy tego prostego konwertera. Big Mac przelicza 84 tys. zł na niecałe 24 tys. funtów, więc nowa pensja £35k oznaczałaby wzrost o ponad 45% a nie 16% liczone według wskaźników OECD. Ale to oznacza tylko tyle, że za oferowaną pensję w UK moglibyśmy kupić o 45% Big Maców więcej gdybyśmy tylko je kupowali. W rzeczywistości kupować będziemy takie towary i usługi, które są zapewne lepiej ujęte we wskaźniku OECD — i tych będziemy mogli kupić tylko 16% więcej niż w Polsce.

[3] Proszę cały czas pamiętać, że chodzi tutaj o przychody brutto. Ile realnie dostaniemy na rękę zależy od podatków w danym państwie. Tyle, że policzenie tego "od ręki" jest trudne be zależy np. od tego czy mamy dzieci i rozmaite inne uprawnienia do ulg, w jaką stawkę podatku wpadamy i tak dalej.

[4] Kolega zwrócił mi uwagę, że polska nazwa "pensja brutto" jest myląca ze względu na podział podatków na "składki płacone przez pracownika" i "płacone przez pracodawcę". Są to te same podatki od pensji pracownika ale fantazja ustawodawcy kazała mu je w ten sposób zagmatwać, zapewne po to by napedzić trochę klientów biurom podatkowym. Tak więc korzystając z wyżej wspomnianego kalkulatora należy przejechać do drugiej tabelki zatytułowanej Koszt pracodawcy i do wyliczeń wziąć sumy brutto i ZUS łącznie, dodać i tę wartość traktować jako właściwą pensję brutto w Polsce.

Załącznik: W załącznikach poniżej wrzuciłem arkusz kalkulacyjny, którego używałem do powyższych wyliczeń. Jest on również dostępny w Google Drive.

AttachmentSize
parytet_sily_nabywczej.xlsx13.95 KB

Comments

Wydaje mi się, że Twój wpis -

Wydaje mi się, że Twój wpis - choć w miarę staranny - to jednak jest maksymalnie naciągany pod tezę, że w Polsce nie jest tak źle. Chciałbym jednak zauważyć, że sytuacja w IT nie odzwierciedla sytuacji na całym rynku. Ponadto rynek IT w Polsce wydaje mi się jednak dość płytki, aby używać go do tak ogólnych porównań.

Jeżeli rzeczywiście jest tak jak piszesz, że stanowisku w IT płatnym 7000PLN brutto w Polsce odpowiada pensja 2900funtów brutto w UK to emigracja jest dyskusyjna nawet pomijając kwestie opieki socjalnej czy stawek podatkowych. Ale realnie mediana wynagrodzeń w Polsce to ok. 2600złotych brutto. W Anglii mediana wynosi ok. 2200 funtów brutto. Tych danych nie można ignorować.

Swoją drogą, przykład kwoty wolnej od podatku pokazuje jak jałowa jest dyskusja na temat tego czy ma być skala podatkowa z dwiema stawkami czy trzema. Żadna partia nie mówi o podniesieniu kwoty wolnej tylko wymyślają tematy zastępcze nawet w obrębie kluczowych zagadnień.

Dochód wolny od podatku (w ciągu roku):
Finlandia 16000 euro (65000 złotych)
Anglia 8000 funtów (40800 złotych)
Polska 3090 złotych !!!!!!!

Michał

Moim celem nie było

Moim celem nie było przekonywanie, że w Polsce nie jest tak źle - możesz się domyślić dlaczego w ogóle zainteresowałem się tymi obliczeniami :) To jest też przyczyna, dla której patrzyłem na zarobki w swojej branży a nie na abstrakcyjną średnią. Natomiast jak już porównuję to postanowiłem porównywać coś wiecej niż tylko zarobki nominalne. W pełni zgadzam się, że należy też uwzględnić kwestie podatkowe. Na G+ koledzy zwrócili mi też uwagę na koszty życia: http://www.numbeo.com/cost-of-living/ No i robi się z tego dość rozbudowany model, którego opisanie jest dość czasochłonne.