Czy potrzebujemy wspierania innowacyjności?

Dlaczego polska gospodarka jest tak mało innowacyjna, skoro mamy tak dobrych naukowców i przedsiębiorców? Moja redakcyjna koleżanka z Computerworlda szukała niedawno przyczyn tego stanu rzeczy w systemie edukacji.

Mi się jednak wydaje, sedno problemu leży zupełnie gdzie indziej. Indagowani przedsiębiorcy mówią o tym wprost, podobnie jak szereg agend rządowych - tyle, że mówią o tym od tak dawna, że nikt już nie traktuje tego poważnie.

Otóż problemem jest biurokracja i niewydolność administracji publicznej. W krajach rzeczywiście innowacyjnych państwo nie musi specjalnie pomagać naukowcom i innowatorom - po prostu realizuje zadania, do których zostało powołane i nie przeszkadza. W Polsce nadregulacja i niewydolność wielu procedur urzędowych składają się na zjawisko trafnie nazwane "pływaniem w kisielu" - też się da poruszać, tak samo jak w wodzie czy na lądzie, ale każdy ruch pochłania więcej energii i zajmuje wielokrotnie więcej czasu.

Zapraszam do lektury artykułu Innowacyjność, podejście od złej strony opublikowanego właśnie w tygodniku Computerworld. Można tam znaleźć szczegółowe dane, pokazujące dlaczego w Polsce wszystko jest trudniejsze i na co tracimy pieniądze, które inni wydają na inwestycje i innowacje.

Źródła wszystkich informacji, których z braku miejsca nie dało się zacytować w artykule można znaleźć w przypisach do następujących haseł w Wikipedii - są to głównie rapory i analizy pochodzące z samej administracji publicznej (MF, MG, RPO, NIK) oraz licznych organizacji pozarządowych: