Ceny skażone państwem

Jak to się dzieje, że jakiegokolwiek dobra się nie dotknie ustawodawca to jego cena nagle skacze w górę lub wykazuje rozmaite anomalie?

Jak donosi Dziennik Polski, samorządy mają problem - Ministerstwo Edukacji Narodowej zażyczyło sobie, by nowobudowane place zabaw przy szkołach były budowane wyłącznie w kolorach niebieskim i pomarańczowym.

Dziwnym zbiegiem okoliczności materiały do budowy placów zabaw w tych kolorach są akurat najdroższe. Różnica jest niebagatelna - za jeden prac pomarańczowo-niebieski można zbudować dwa place w dowolnym innym kolorze (60 tys. zł vs 30 tys. zł).

Kolor jest określony w przepisach. MEN upiera się, że dopuszczalne są jedynie odstępstwa w odcieniach. CBA sprawujące od początku nad programem nadzór ("tarcza antykorupcyjna") zaleciło rezygnację z wymogu, który ogranicza konkurencję. Jednak według MEN nadal "kolory pomarańczowy i niebieski są podstawowymi kolorami obowiązującymi na szkolnym placu zabaw".

Z jednej strony mamy cel funkcjonalny placu zabaw, którym jest zabawa i krzewienie kultury fizycznej. Zgodnie z tym celem deklaratywnym lepiej jest zbudować dwa place zamiast jednego. Z drugiej strony mamy jednak logikę klanową, zgodnie z którą budowanie marki partii (wg MEN: "budowanie marki programu") jest warte każdych pieniędzy - zwłaszcza nie swoich.