Anonimowość w sieci jest ZŁA

in

Zygmunt Bauman krytykuje anonimowość w Internecie. A ja się z nim w pełni zgadzam.

W pełni popieram opinię Baumana. Wypowiedzi niepodpisane to skandal. Odnosząc się do wypowiedzi anonimowej jestem zmuszony skupić się na jej treści, a nie osobie autora.

Nie wiem z jakiej kliki pochodzi, jakiej jest płci, do jakiego nurtu politycznego należy, czy to prawica czy lewica, kogo popiera, kto jego popiera, jak zarabia na życie itd itp. Najgorsze jest natomiast to, że nie znając autora z góry czytelnicy zupełnie nie będa wiedzieć, co myśleć o jego wypowiedzi i zamiast ją sobie wygodnie zaszufladkować będą musieli ją przeczytać i ocenić, a może i nawet - o zgrozo - samodzielnie zweryfikować zawarte tam tezy!

Trzeba z całą stanowczością powiedzieć, że w ten sposób tracimy całą masę niezwykle wartościowych technik erystycznych (np. argument ad personam), bez których debata publiczna w Polsce zwiędnie, a uznane autorytety wartościujące na prawo i lewo stracą należny im jak psu kość szacunek.

Comments

Rzeczywiście, argument o

Rzeczywiście, argument o zbawiennej możliwości szufladkowania osoby wyrażającej opinię może się wydawać śmieszny, ale pamiętajmy, że człowiek jest "leniem poznawczym" i nie jest w stanie (nie ma czasu, możliwości) rozważać, analizować i oceniać dogłębnie wszystko, co się w jego codziennym życiu dzieje. Także opinii, z którymi się styka. Ostatecznie dochodzi do kompromisu - przecież nie jest tak, że gdy znamy autora, to całkowicie ignorujemy treść przekazu. Zresztą można się spierać, czy metainformacje dodane do treści zaciemniają, czy też wzbogacają przekaz. Uzależniłbym to od poziomu intelektualnego (i każdego innego) odbiorcy, a nie anonimowości przekazu.

Istotniejszy jest moim zdaniem jednak drugi wątek - odpowiedzialności za wyrażaną opinię. Mamy wolność słowa, niech każdy pisze "co chce", ale niech się podpisze, niech się przyzna do swojego zdania ("tak, jak to powiedziałem"). Związek autora i treści wydaje mi się oczywisty i naturalny. Zresztą, nie bez powodu jest to bardzo ważne np. w nauce.

Pozdrawiam
Anonim ;-)

Pełna zgoda - ludzie zwykle

Pełna zgoda - ludzie zwykle piszą anonimowo właśnie dlatego, że chcą uniknąć odpowiedzialności. Oczywistym przykładem są systemy totalitarne.

Ale przecież na Zachodzie mamy whistleblowing, czyli ujawnianie nadużyć, naruszeń prawa w administracji publicznej lub firmach prywatnych. Przecież ujawniającemu nie musi grozić los Gongadzego. Wystarczy, że zostanie zastraszony serią procesów cywilnych.

Anonimowość w obu przypadkach umożliwia właśnie uniknięcie odpowiedzialności za ujawnienie informacji w interesie publicznym. Inny przykład to prawo prasowe, które w interesie publicznym niejako gwarantuje anonimowość źródła.

Dobrym przykładem działania pewnego poziomu anonimowości są duże projekty open-source, gdzie ludzie piszą kod pod pseudonimami (np. "ak26"). O autorytecie danej osoby świadczy jakość przysyłanego przez nią kodu, a nie literki przed nazwiskiem albo firma, w której pracuje.